W świecie heteronormatywnym – Życie Ewy 3

„Wiesz, ja już dorastałam w wolnej Polsce, więc pewnie było mi łatwiej”
Ewa nie zawsze daje się namówić do zwierzeń.

(Wcześniejsze odcinki Ewy - kliknij tutaj.)

„Mieszkałam tak z facetami, jak i z kobietami. I oczywiście dociekliwej sąsiadce można zawsze powiedzieć, że ta pani to moja kuzynka, siostra albo koleżanka, ale przychodzi taki moment w związku, kiedy bardzo potrzebujesz pokazać światu, że ta właśnie druga osoba jest Twoją wybranką, miłością Twojego życia i słońcem wszystkiego. I wtedy taki tekst o „koleżance” jest jak obelga. Czujesz się obrzydliwie i wstydzisz się sama przed sobą. Że w domu przytulacie się co krok i śpicie nago w jednym łóżku, a kilka metrów dalej, w windzie, udajecie, że jesteście tylko lokatorkami tego samego mieszkania. Polska nas nie rozpieszcza.

Pierwszy raz wzięłam swoją dziewczynę za rękę na paradzie równości. Pierwszy raz się z nią pocałowałam publicznie za granicą. Pierwszy raz się zapomniałam w czasie takich pocałunków w jakimś klubie, gdzie byłyśmy z innymi parami lesbijskimi.
I choć nie przepadam za dzieciakami, które absolutnie muszą sobie okazywać chuć na każdym rogu, pod każdą latarnią i na co drugiej ławce w parku, to zazdroszczę im tego, że mogą. Że co najwyżej jakaś babcia się oburzy, że za bardzo, za wiele, zbyt wulgarnie. My musimy bardziej uważać na okazywaną sobie czułość, bo to jest zwyczajnie niebezpieczne. Jest wiele środowisk, które nie akceptują homoseksualności i chętnie nam o tym mówią, gdy idziemy za rękę. Tak, to prawda, że najczęściej ci młodzi ludzie mają bardzo krótko obcięte włosy, spodnie sportowe i szaliki lokalnej drużyny piłkarskiej. Stanowczo więc wolę piłkę ręczną, zwłaszcza że ci przynajmniej wygrywają ;)

Nie powiedziałabym więc, że miłość lesbijska jest owocem zakazanym, bez przesady, ale na pewno mamy trochę więcej adrenaliny w sytuacjach publicznych. Może to nawet nas trochę nakręca? Taka świadomość, że trzeba o to zawalczyć? Związek z kobietą jest oczywiście kompletnie inny niż z facetem. Ale to truizm. Zresztą każdy kolejny związek, w jakim byłam, niezależnie od płci partnera, był inny. Bo ludzie nie są tacy sami :) Moja seksualność nie determinuje przecież ani moich wad i tego, że nie lubię rano wstawać, ani moich zalet i tego, że świetnie gotuję. Inteligencja i poczucie humoru nie mają płci.

Łóżko – rzecz jasna – jest inne. To prawda. I to nie tylko ten pierwszy raz był jak objawienie. Dzięki kobietom odkryłam takie swoje zakamarki, których się nie spodziewałam. Moja ciało stało się innym obiektem. Mniej uzupełnieniem relacji, a bardziej samodzielnym jej elementem. Zaczęłam bardziej o siebie dbać. Kiedy wiesz, że możesz oddać każdy swój centymetr, chcesz, żeby on był jak najbardziej wymuskany. Z facetami jednak bywało to dość sztampowe i powtarzalne, a przede wszystkim wykorzystywaliśmy tylko niektóre nasze strefy erogenne. Mówię „my”, bo robiłam dokładnie to samo. Penis, jądra, usta, dłonie, czasami pośladki i małżowiny uszne. I to by było na tyle.

I zastanawiam się, na ile ta jakość seksu z facetami była podyktowana tym, że bardziej mnie kręcą kobiety, i w konsekwencji byłam gorsza w łóżku, mniej z tego korzystałam, a przyjemność była ledwie poprawna, a na ile te relacje są oparte na innych emocjach i hormonach, więc muszą się od siebie różnić. Chciałabym rzec z radością neofitki, że seks z kobietą jest po prostu lepszy, ale przecież wiem, że są pary heteroseksualne, które przeżywają takie same odloty i potrafią docenić każdy centymetr swojego ciała. Prawda więc leży pewnie gdzieś po środku.

Tymczasem tęsknię za dobrym seksem. Nie masz kogoś na zbyciu?”

Tagi: , , , , , ,

Trackbackuj ze swojej strony.

Zostaw komentarz

 

Kontakt

Napisz do mnie mail: lumpiata@gmail.com

Polub mnie na facebooku: facebook.com/lumpiata

Subskrypcja

Chcesz dostawać mailem powiadomienia o nowych wpisach?