To po ch.j wchodził na Tindera – historie Anki 3

Powiedz Ty mnie, ile randek potrzeba, żeby wreszcie się z kimś bzyknąć?
– Anka była wyraźnie zniecierpliwiona.

(Wcześniejsze odcinki Anki - kliknij tutaj.)

– Ja go kompletnie nie rozumiem. Poznaliśmy się przez Tindera, najbardziej seksualna z tych wszystkich aplikacji randkowych, myślałam, że pójdzie nam rachu ciachu i zaraz do łóżka. No wiesz, jakieś winko, srinko, maksymalnie drugie spotkanie, nie ma co się lenić, i fru, bzykniemy się i wreszcie się trochę rozluźnię, orgazmik albo dwa. Zwłaszcza że facet zapowiadał się całkiem nieźle. Ciacho takie, chyba coś trenuje, biceps jak moje udo. Studencik jeszcze, u mamusi mieszka, ale w bzykaniu to przecież nie przeszkadza. O ile nie będziemy tego robić, gdy ona w domu :)

No ale wyobraź sobie, że już mamy za sobą cztery randki i on nadal nic. Aż zaczęłam się zastanawiać, czy wszystko ze mną w porządku, a raczej nie mam problemów z samooceną. No bo wiesz, ja oczywiście uwzględniłam to, że może on nie jest taki szybki i że potrzebuję rozpędu, ale w takim razie po cholerę umawia się przez Tindera? Nie mógłby jakiejś Sympatii se uruchomić, co by ludziom wody z mózgu nie robić?

Pierwsza randka to była przysłowiowa kawa, szybko i na temat, stwierdziłam, że się nadaje i że mu się podobam. Byłam nawet zadowolona, że nie pchał łap od razu do mnie, to dobrze świadczy o facecie, gdy potrafi się powstrzymać. Druga – poszliśmy na burgery i potem w miasto. Fajnie się z nim łaziło, i już myślałam, że mnie pocałuje, jakoś tak romantycznie było, no cokolwiek, ale on nie, grzecznie szedł z tymi swoimi łapami w kieszeniach, w odległości pół metra co najmniej. No to go wzięłam na wstrzymanie, nie odpowiadałam na smsy, dopiero po tygodniu się zgodziłam znowu spotkać. Tym razem kino. I nadal nic! Wyobrażasz sobie? Idziesz do kina, chyba nie ma nic bardziej zbliżającego fizycznie jak randka w kinie, gdy nie musisz gadać, za to musisz współdzielić podłokietnik i ciągle z tego powodu dotykasz tę drugą osobę. No więc nie. Pan ciacho nawet mnie nie musnął, a po kinie musiał gdzieś lecieć, odprowadził mnie grzecznie do metra i tyle go widziano.

Więc rozumiesz, że na czwartą randkę szłam już całkowicie zrobiona. Od stóp do głów, bielizna, depilacja, perfumy, no cycuś glancuś. Czułam, że będzie zajebiście. To była jakaś impreza jego znajomych w mieście. W Kulturalnej. Nawet się cieszyłam, że akurat w Pałacu, bo tam jest tyle zaułków i zakamarków, że może by mnie wreszcie pocałował. Zapomnij. Pół nocy ze mną przegadał o swojej robocie, o tym, gdzie się wybiera na narty, o serialach, które lubi i o wystawach, na które się wybiera (tak, tak, to taki kulturalny młody człowiek, inteligentny na maska). I nawet mnie za rękę nie chwycił. Ani do tańca nie porwał. Choć dobra, z tym tańcem byłoby ciężko, bo w Kulturalnej akurat nic nie grało. Ale mógł! I nie chciał! No jakaś masakra, mówię Ci.

Wróciłam do domu nieszczęśliwa. Wzięłam wibrator i zamknęłam się w łazience. Aż mi się płakać chciało, tyle kasy niepotrzebnie wydanej na manicure i depilację. Brazylijską se akurat zrobiłam, to mnie kurwa będzie swędziało przy odrastaniu. Chyba z nim zerwę. Po chuj mi facet, który nie chce się bzykać. No wiem, nie ma czego zrywać, skoro nie jesteśmy parą. Tak mi się tylko powiedziało. I nie, nie zamierzam go pytać, o co chodzi. Przecież jeszcze pomyślałby, że jestem łatwa albo jakaś napalona. Po moim trupie. Powiem mu, że poznałam kogoś innego. Albo że mu z gęby nieładnie pachnie, to wtedy się na pewno odczepi.

No podoba mi się, ale co ja poradzę, że on mnie nie chce.
Mówisz, że on z tych co to najpierw chcą się zaprzyjaźnić? Że to z szacunku do mnie i że takich facetów nie ma za wielu?
To po chuj wchodził na Tindera? Nadziei mi narobił na dobry seks i kurwa znowu nic.

Więcej się nie z nim nie spotkam.

Tagi: , , , , ,

Trackbackuj ze swojej strony.

Zostaw komentarz

 

Kontakt

Napisz do mnie mail: lumpiata@gmail.com

Polub mnie na facebooku: facebook.com/lumpiata

Subskrypcja

Chcesz dostawać mailem powiadomienia o nowych wpisach?