Gdy nie ma seksu

flickr silhouette by docentjoyce

Dzisiaj nie będzie poradnika.

Ciężko jest bowiem radzić w tak delikatnej sprawie, jak brak seksu – przyczyn tego problemu jest tak wiele, jak jego rozwiązań. I choć czasopisma nam trąbią, jak sobie poradzić w sytuacji, gdy w związku brakuje namiętności, to zbyt często odnoszę wrażenie, że jest to szereg prostych, żeby nie powiedzieć prostackich porad, które ślizgają się po powierzchni. A dopiero zidentyfikowanie problemu daje podstawę do dalszych działań.

Chcę się więc niezobowiązująco przyjrzeć związkom, w których nie ma seksu, albo jest go naprawdę niewiele. Bez oceniania. Bez podpowiadania. Bez skupiania się na tym, co można z tym zrobić, skoro jeszcze nie wiemy, co tak naprawdę się dzieje. A przede wszystkim bez uciekania w tanie chwyty w stylu „załóż seksowną bieliznę” albo „kup jej nowe kolczyki”.

  1. Długoletni związek. Dziecko się urodziło. Ona skupiona na wychowywaniu, on nadrabia finanse, których ona już nie wnosi. Są niewyspani, często zdenerwowani, bo dziecko wymaga uwagi i wywołuje stresy. Dotychczas seks był wyrazem bliskości i namiętności, teraz zniknął. Zostały tylko filmy porno wieczorem u niego i okazjonalny wibrator dla niej, o ile jest wystarczająco dojrzała, żeby z niego korzystać. Masturbacja – zazwyczaj samotna – staje się sposobem na rozładowanie napięć, a seks bliskościowy nie istnieje, bo wymaga wysiłku i zaangażowania. Jemu to przeszkadza, jej mniej, bo ma endorfiny z relacji z dzieckiem i z fitnessu, na który chodzi dwa razy w tygodniu. Czy wrócą do seksu będącego wyrazem bliskości? Ona przecież tego nie potrzebuje, jej wystarcza, że się w nocy przytulą. Czy on ją zdradzi? Być może, ale to nie będzie istotna relacja, bo ona jest matką jego dzieci. To wystarcza, żeby przy niej został. W większości przypadków. Czy można twierdzić, że związek się skończył, bo przestali uprawiać seks co drugi dzień?
  2. Młodzi wykształceni z wielkich miast. On pracuje w korpo, ona również, ale jej korporacja jest bardziej ludzka, przynoszą owoce codziennie rano i mają bilard między biurami. Po pracy oboje uprawiają sporty i inne spotkania towarzyskie. Używki raczej tylko w weekendy, za to w sporym gronie sprawdzonych znajomych. Mało czasu spędzają we dwoje, bo przecież tyle jest rzeczy do zrobienia, a każde ma swoje życie. Seks bywa. Mało bliskościowy, częściej antystresowy. Coraz rzadziej ostatnio, bo się niefortunnie mijają. Albo ona ma okres, albo jego boli głowa, albo ją opieprzył szef, albo on musi wcześnie wstać. Ich seks nigdy nie był otwarty i zbudowany na więzi. Raczej sport. Łóżko było ringiem lub boiskiem. Osiągnięcia znakomite, endorfiny na poziomie, i szybki papieros po wszystkim. On nie lubi spać przytulony. Ona się przyzwyczaiła. Czy związek się rozpadnie, gdy seksu już w ogóle nie będzie? A może wcale nie potrzebują dodatkowych uniesień, skoro mają życie takie wypełnione? Wprawdzie jej jest trochę głupio przed samą sobą i koleżankami, a on zazdrości kolegom, którzy są singlami i mogą przelatywać jednonocnie, ale z drugiej strony żadne z nich nie ma pretensji ani oczekiwań. Jest im wystarczająco dobrze. A przecież właśnie tego uczą wszystkie najmodniejsze poradniki.
  3. Dzieci odrobinę odchowane, lata lecą, zdrowie też. Może to on ma depresję, którą leczy coraz większą ilością alkoholu, pracy albo autyzmu i powtarza, że „dzisiaj nie, kochanie, zmęczony jestem”. A może to ona ma problemy z tarczycą i brak energii do czegokolwiek, więc „nie dotykaj, proszę, daj mi święty spokój, nie mam siły na seks”. Jedno nie chce, drugie by chciało, ale nie ma pomysłu, jak zmienić rzeczywistość, bo choroby tego typu narastają stopniowo, a nie że nagle człowiek rano się budzi z depresją albo tarczycą. I skoro wczoraj się akceptowało tego drugiego, to czemu dzisiaj miał(a)bym przestać. A leczenie zazwyczaj wymaga czasu. Więc on sobie znajduje metody zastępcze, licząc na to, że ich związek przetrwa, albo ona szuka rozwiązań tymczasowych, wierząc, że kiedyś będzie lepiej. I często bywa. Zwłaszcza, że okresy mniejszej namiętności zdarzają się w każdej relacji, nawet tej całkowicie zdrowej. A rozwalają się głównie te związki, które nie zbudowały sobie innych fundamentów.
  4. Związek dwojga przyjaciół, który rozwinął się w coś bardziej namiętnego. Seks jest dobry, ale jest tylko dodatkiem do czegoś już ugruntowanego, więc wcale nie determinuje jakości relacji. Wręcz przeciwnie. Oboje się starają, ale częściej kończą na kolacji w dobrej restauracji niż w łóżku, bo jeść przecież też trzeba, czasami nawet bardziej niż osiągać orgazmy. Bliskość budowana jest w rozmowie, więź w sposobie spędzania wolnego czasu, a endorfiny traktują jak każdą inną używkę – jak jest czas i energia, to oczywiście, a jak jej nie ma, to nic się nie stanie. Chętnie nie wychodziliby z łóżka, ale doba ma tylko 24 godziny. Ewentualne napięcie rozładowują na własną rękę. W przenośni i dosłownie. Czy brak seksu jest problemem? Tylko trochę i tylko czasami, więc nawet o tym nie rozmawiają. W dzisiejszym świecie pełnym bodźców nie potrzebują seksu, żeby udowadniać sobie tego, że się kochają. Albo przynajmniej tak im się wydaje.
  5. Związek po traumie. Zdrada była. Albo śmierć dziecka. Wypadek samochodowy. Może utrata pracy, kredytu, mieszkania. Związek jest w żałobie. Razem albo osobno. Seksu nie ma, bo w tym domu nikt się już nie dotyka. Dotyk parzy. Boli. Trauma boli. Bliskość wydaje się być nie na miejscu, a z pewnością nie uspokaja. Trauma założyła im zbroje na ciało, musieli być silni i nie potrafią się jej pozbyć. Na wojnie nie ma miejsca na czułości. Można w trakcie walki rozładowywać napięcie seksem, o ile wcześniej obie strony zaakceptowały taką „procedurę”. Więc seksu nie ma. To jednak jest najmniejszym problemem wobec żałoby, smutku i żalu. W tym związku brak seksu jest co najwyżej objawem, a nawet raczej skutkiem ubocznym czegoś dużo bardziej poważnego. To nie z powodu seksu się rozejdą.
  6. Związek bez kompetencji. Tych podstawowych, komunikacyjnych. Możliwych scenariuszy jest bardzo wiele – ona strzela focha, bo on nie przyniósł kwiatków, on ma jej dość, bo nie pozwala mu wychodzić z domu. On jest wkurzony, że teściowa przyjeżdża. Ona nie chce nad morze na wakacje. On chciałby, żeby ona mu laskę zrobiła. Ona tęskni za poprzednim kochankiem. On czuje, że ona go osacza. Ona chciałaby dostać kolię. On nie akceptuje jej nowego hobby. I tak dalej. I tym podobne. I oboje używają seksu jako waluty wymiennej. Będzie tak, jak ja chcę, albo nie będzie w ogóle. I z pewnością nie powiem Ci wprost, czego oczekuję, bo to by było lamerskie. Masz się sam/a domyślić, inaczej wara spod kołdry, idź spać na kanapę. To chyba ta najgorsza wersja braku seksu. Wynikająca nie z emocji, a z braku umiejętności rozmawiania i ustępowania. Bo wiadomo, związek to ciągła walka i chodzi o to, żeby wygrać. A seks jest orężem. I świetnym narzędziem do upokarzania. I wymuszania. Takich związków najbardziej mi żal.

Przykładów można mnożyć, bo każdy z nas jest inny i w danym momencie życia ma inne potrzeby, więc jakiekolwiek generalizacje wydają się nie na miejscu. Ale jeśli brakuje Ci seksu w związku, to zacznij od pogadania z partnerem lub partnerką.

Bo o ile przez żołądek do serca, o tyle przez rozmowę do łóżka :)

Tagi: , , , ,

Trackbackuj ze swojej strony.

Komentarze (1)

  • Avatar

    Karuzela

    |

    Liczyłam na to, ze opiszesz przypadek kobiety młodej, z dzieckiem [dziećmi], po rozwodzie. Jak sobie radzi z utratą zaufania do bliskiej osoby [ ojca dziecka], okaleczeniem po rozstaniu, ciągłą opieka nad dzieckiem i potrzebą czułości, bliskości. Z internetu znam przypadek śmiertelnie chorej Chustki, która moze nie dowiedziała się nigdy[ oby tak było, to moje pobożne życzenie ! ], że Mąż – Niemąż okazał sie zwykłym matrymonialnym oszustem. Jesteśmy w gorszej sytuacji niż mężczyżni po rozwodzie, którym łatwiej wybacza się przelotne znajomości. Ale moze myle się, a jaka jest Twoja wiedza na ten temat ?

    Reply

Zostaw komentarz

 

Kontakt

Napisz do mnie mail: lumpiata@gmail.com

Polub mnie na facebooku: facebook.com/lumpiata

Subskrypcja

Chcesz dostawać mailem powiadomienia o nowych wpisach?