Czy dobrze całujesz?

You may conquer with the sword, but you are conquered by a kiss on flickr of .craig

Pocałunek jest wstępem do dobrego seksu. Albo złego, rzecz jasna.

Nie wyobrażam sobie zresztą seksu bez tego wstępu. Pieszczoty ustami i językiem wydają mi się tak istotne, że świetnie rozumiem prostytutki, które twierdzą (w rzeczywistości czy też w filmach, trudno wyczuć, wszak nigdy nie poznałam żadnej prostytutki), że różne części ciała mogą oddać, ale pocałować się w usta nie pozwolą.

Obecnie, po wielu latach i różnych doświadczeniach, potrafię domyślić się, jak kto się będzie całował, patrząc jedynie na jego sposób wypowiedzi, układania ust w trakcie posiłku czy też wad wymowy. Pamiętam jednak swoje wewnętrzne lęki i dylematy, gdy będąc dziewczęciem na wydaniu zastanawiałam się, jak to zrobić, żeby było comme il faut. Żeby chłopaka nie odstraszyć i przede wszystkim, żeby nie wiedział, że ja wcale nie umiem i nigdy wcześniej.

Tymczasem dzisiaj jestem mało wyrozumiała. Przywilej pani w dojrzałym i statecznym wieku. A zatem, Panowie (i Panie zresztą też), co to znaczy dobrze całować?

Zacznijmy od podstaw. Usta powinny być miękkie i de préférence niespierzchnięte. Bo wcale nie jest fajnie całować papier ścierny i skończyć z fragmentami czyjegoś naskórka między zębami. Polecam krem w sztyfcie. Pomaga błyskawicznie.

Ślina. W całowaniu nie chodzi o to, żeby zostawić jak najwięcej śliny w okolicach ust drugiej osoby. Wręcz przeciwnie, ślina nie jest najfajniejszym elementem pocałunku. Jest na miejscu, gdy robi się komuś laskę, natomiast w trakcie pocałunku warto ją dawkować tak, żeby w większości zostawała tam, skąd pochodzi, a jedynie nawilżała własny język i własne wargi.

Różnorodność. Usta mogą być miękkie, to prawda, i przytulenie się swoimi wargami do takiej miękkości jest przyjemne, ale nie mogą być totalnie nieruchomą i nieruchliwą mimozą. Wokół ust biegną mięśnie i naprawdę warto z nich korzystać. Napinać jedną stronę, albo całość i dawać drugiej osobie wiele różnych rodzajów twardości. To nie może być takie trudne: skoro przy mówieniu korzystamy z pełnego rynsztunku, to i pocałunki mogą też być urozmaicone.

Nudzie mówimy stanowcze nie. No właśnie, jeśli facet całuje za każdym razem tak samo, to nie jest to najlepszy prognostyk dla jego umiejętności bardziej horyzontalnych i kreatywności w tymże łóżku. Tymczasem pocałunki mogą być miękkie, twarde, mokre, suche, krótkie, długie, napięte, namiętne, gryzące, delikatne, spokojne, intensywne, jednostronne, nienasycone, powolne, ukradkowe, skradzione, oddane, wyszukane, beztlenowe, śmieszne, śmiertelnie poważne…. (a tych wagonów jest ze czterdzieści).

Rola języka. Pocałunek bez użycia języka jest połową pocałunku. Coś jak seks bez penetracji. Albo Dynastia bez Alexis (dzisiaj to chyba trzeba by powiedzieć Breaking Bad bez Waltera White’a) . Można to przeżyć, ale przyjemność jest o połowę mniejsza. Językiem można wygrać wszystko i można też obrzydzić całą resztę. Bo język powinien być prężny, ale nie nadmierny. Twardawy, ale wilgotny. Ruchliwy, ale nie z ADHD. Rozluźniony, ale nie cipowaty. Językiem można robić kółeczka i można dotykać poszczególnych części jamy ustnej partnera. Można być odkrywcą i delikatnym pieszczochem. Język ma w sobie też tak wiele receptorów, że to właśnie dzięki niemu możemy odczuwać tak wielką przyjemność w trakcie pocałunku. I wilgoć. Wcale nie tylko w okolicy twarzy :)

Zęby. Delikatne podgryzanie ust partnera może być bardzo podniecające. Potrzeba oczywiście delikatności i wyczucia, bo bodziec bólowy jest przyjemny tylko w niewielkiej intensywności, ale warto spróbować. Złapać wargę partnera na ułamek sekundy, a potem przejechać po tym samym miejscu miękkim i ciepłym językiem. Takie urozmaicenie bodźców jest świetnym wstępem do silnego orgazmu. Dać i zabrać. Delikatnie i mocno. Miękko i twardo. Te wszystkie antagonizmy umiejętnie stosowane w łóżku (i przed nim, nad nim, pod nim albo na pralce) są podstawą przyszłego zadowolenia. W seksie wszak najgorsza jest nuda i powtarzalność.

Broda a sprawa polska. Obecna moda na brodaczy i drwali nie jest szczególnie korzystna dla delikatnej skóry kobiet i nie sprzyja pocałunkom. Całowanie się z brodaczem bywa nie lada wyzwaniem. Raz, że to może boleć, szczególnie następnego dnia rano, gdy już całą noc dotykała mnie cudza broda, nie zawsze zresztą umiejętnie ostrzyżona. Dwa, że niektóre brody bywają mało higieniczne, więc całowanie się z takim buszem będącym żywym dziennikiem trzech ostatnich posiłków jest podobne do robienia laski nieogolonemu i nieumytemu facetowi (albo cunnilingus nieogolonej kobiecie). No i kwestia dostępności. Brodaty facet całuje z założenia inaczej, bo nie chce się pchać ze swoimi włosami i tym samym powstrzymuje się przed intensywnym i namiętnym kontaktem. Dlatego z brodami jest jak z paleniem fajki. Wszystko świetnie, póki to nie jest mój facet.

No i jeszcze kilka myśli zapachowo-smakowych. Pocałunki poranne, po przebudzeniu, są znośne tylko wtedy, gdy się szybko przejdzie do etapu intensywnego, bo poranny kapeć w cudzej jamie ustnej już tak bardzo nie przeszkadza, gdy w grę wchodzi ochota na bzykanie. Po drugie, całowanie się z kimś, kto ma niewyleczone zęby i przykry smrodek z tym związany, jest na tyle nieprzyjemne, że działa totalnie antykoncepcyjnie. Zaś pocałunki po czosnku i cebuli odrzucają. Przynajmniej mnie :) (btw. zapach czosnku można zabić robiąc sobie płukankę z kawy mielonej, którą potem się wypluwa). No i ta przeklęta opryszczka, której wirusa jesteśmy w większości nosicielami, choć nieaktywnymi. Nie całuj się z kimś, jeśli wiesz, że zarażasz. Tak będzie uczciwiej.

Ale całuj! Czasami mam wrażenie, że wraz ze stażem związku pocałunków jest coraz mniej. Tych intensywnych, namiętnych, seksualnych. Są oczywiście pocałunki w policzek (albo w usta) na dzień dobry, do widzenia i przepraszam. Są też pocałunki w nocy, w łóżku, przy zgaszonym świetle, gdy już dłonie zachęcą do seksu. Ale brakuje tego zapomnienia się w całowaniu, które jest możliwe chyba tylko u nastolatków albo w początkowej fazie relacji, w szczególności gdy się jeszcze nie poszło do łóżka. A to przecież takie przyjemne!

Więc życząc Wam dobrej nocy, życzę Wam wielu fantastycznych pocałunków! Najlepiej codziennie!

Tagi: ,

Trackbackuj ze swojej strony.

Zostaw komentarz

 

Kontakt

Napisz do mnie mail: lumpiata@gmail.com

Polub mnie na facebooku: facebook.com/lumpiata

Subskrypcja

Chcesz dostawać mailem powiadomienia o nowych wpisach?